Praca zdalna kusi: elastyczne godziny, brak dojazdów, zarobek „z telefonu”. Dlatego oszuści chętnie podszywają się pod rekruterów. Ich cel to Twoje pieniądze, Twoje dane albo Twoje konto bankowe. Oto jak odróżnić prawdziwą ofertę od pułapki.
Sygnał 1. Oferta przyszła sama
Nie wysyłałeś CV, a dostajesz SMS-a, wiadomość na WhatsAppie lub Telegramie: „Szukamy osób do pracy zdalnej, 300–800 zł dziennie, wystarczy telefon”. Prawdziwi rekruterzy też piszą do kandydatów, ale zwykle przez serwisy z ofertami pracy lub profil zawodowy i podają nazwę firmy.
Sygnał 2. Zarobki nie pasują do pracy
Wysokie wynagrodzenie za klikanie, polubienia, wystawianie opinii czy „testowanie aplikacji” to typowa przynęta. Prawdziwa praca, w której nie trzeba nic umieć, nie płaci kilkuset złotych dziennie. Uważaj także na obietnice „wypłaty codziennie” i „bez doświadczenia, bez umowy, bez wychodzenia z domu”.
Sygnał 3. Musisz coś zapłacić
Opłata za szkolenie, pakiet startowy, „aktywację konta”, „odblokowanie wypłaty” albo „zadanie premium” — to najważniejszy sygnał. W prawdziwej pracy to pracodawca płaci Tobie. Agencja zatrudnienia co do zasady też nie pobiera od kandydatów opłat za znalezienie pracy.
Sygnał 4. Praca polega na przelewach lub paczkach
„Asystent finansowy”, który przyjmuje przelewy na swoje konto i przesyła je dalej, albo „magazynier zdalny”, który odbiera i przepakowuje paczki. Tak oszuści szukają tzw. słupów. Osoba, która udostępnia konto lub adres, może mieć potem kłopoty z bankiem i policją.
Sygnał 5. Prośba o dane przed umową
Skan dowodu osobistego, zdjęcie z dokumentem w ręku, dane do bankowości „do wypłaty pensji” albo kod BLIK „do weryfikacji”. Do rekrutacji nie są potrzebne. Z takimi danymi oszust może wziąć kredyt albo założyć konto na Ciebie.
Sygnał 6. Firma, której nie da się sprawdzić
Rekruter nie podaje nazwy firmy, adresu ani NIP-u. Albo podaje nazwę znanej firmy, ale kontakt jest tylko przez komunikator, z prywatnego numeru.
Jak wygląda prawdziwa rekrutacja
Dla porównania: w uczciwej firmie wiesz, z kim rozmawiasz. Rekruter podaje swoje imię i nazwisko, nazwę firmy i stanowisko. Oferta ma opis obowiązków, wymagania i formę zatrudnienia — umowę o pracę, zlecenie albo współpracę B2B. Zwykle odbywa się rozmowa — telefoniczna, wideo albo na miejscu — a przed rozpoczęciem pracy dostajesz umowę do przeczytania.
Dane potrzebne do zatrudnienia, np. numer konta do wypłaty, podajesz dopiero przy podpisaniu umowy, a nie na pierwszym etapie. Firma nie każe Ci kupować sprzętu od „swojego dostawcy” ani płacić za szkolenie wstępne. Jeśli coś w rekrutacji wydaje Ci się dziwne, masz prawo zapytać i poprosić o czas do namysłu. Prawdziwy pracodawca to zrozumie, oszust będzie naciskał.
Jak sprawdzić ofertę krok po kroku
- Wpisz nazwę firmy, numer telefonu rekrutera i adres strony w wyszukiwarkę HaloUwaga.
- Sprawdź firmę w CEIDG lub KRS. Porównaj nazwę, adres i NIP z ofertą.
- Wejdź na oficjalną stronę firmy samodzielnie (nie z linku od rekrutera) i zapytaj, czy prowadzi taką rekrutację.
- Jeśli oferuje ją agencja zatrudnienia, sprawdź, czy jest w rejestrze agencji zatrudnienia (KRAZ).
- Wpisz w Google nazwę firmy lub treść wiadomości ze słowem „oszustwo”.
- Nie płać nic i nie podawaj danych, dopóki nie masz pewności, z kim rozmawiasz.
Co zrobić z podejrzaną wiadomością
Podejrzany SMS przekaż bezpłatnie na numer 8080 (CERT Polska). Stronę, do której prowadzi link, zgłoś na incydent.cert.pl. Profil lub numer w komunikatorze zablokuj i zgłoś w aplikacji.
Już wpłaciłeś lub podałeś dane?
Przeczytaj Wpłaciłem, żeby dostać pracę — co dalej. Możesz też sprawdzić rejestr spraw Legitne.cc i zgłosić sprawę, by ostrzec innych.